Osiołkowo prowadzimy my – Anna i Piotr Waksmundzcy. Osiołki to nasza wielka pasja, a prowadzenie życia jakie wiąże się z ich posiadaniem to spełnienie naszych marzeń. Przez lata kształciliśmy się w tym kierunku w Polsce i za granicą. Gdy przyszedł czas, przywędrowaliśmy z naszymi pierwszymi osiołkami z Francji na piechotę. Zamieszkaliśmy w małym, drewnianym domku po babci, w otoczeniu przepięknych łąk. Niedługo potem dołączyła do nas reszta oślego stada. To niezwykle rzadko spotykane osły ras Cotentin i Poitou. Łącznie nasza rodzina w Osiołkowie liczy sobie piętnaścioro członków. Osiem osłów, trzy koty, pies Pestka, Piotrek, Ania i Stefan (jeszcze w brzuchu). U nas czas płynie jakby inaczej, powoli. Zapominamy o tym, że trzeba wszystko i na już. A nawet jeśli przyjdzie jakieś nowe wyzwanie, które nas zestresuje, to zanim się na dobre rozpędzimy, łapiemy równowagę i siłę od otaczającej nas przyrody i piękna.

Dopiero zaczynamy. Są chwile niepewności. Kiedyś bywały nawet chwile lęku. Czy to się uda? Czy ktoś będzie chciał nas odwiedzić? Czy sobie poradzimy? Stawiamy już pierwsze kroki. Pierwsi klienci już nas odwiedzili i wiecie co? Byli zachwyceni. Podobało im się „nawet błoto i kupy”. A dzieci wychodziły mówiąc „Mamo, wrócimy tu jeszcze?”. Wracajcie i rozgłaszajcie, bo cieszy nas Wasz uśmiech i rozmarzone oczy Waszych dzieci. To jest miejsce pełne spokoju, miłości i szacunku.

Zapraszamy do śledzenia naszego profilu na Facebooku i Instagramie i podglądania naszego oślego świata.

Skąd ludziom przychodzą do głowy takie nietypowe pomysły, żeby zamieszkać na wsi i żyć z osiołkami?

Nas na tą drogę kierowało chyba całe życie, każda decyzja, doświadczenie, spotkani ludzie i nasze upodobania. Prywatnie przed prowadzeniem farmy wiele podróżowaliśmy, głównie na rowerach. Proste życie, z minimalistycznym ekwipunkiem chcemy wprowadzać w naszą codzienność.

Ania pierwszy raz usłyszała o niesamowitych predyspozycjach osłów do terapii, studiując Pedagogikę Specjalną, która miała przygotować ją do pracy z dziećmi z niepełnosprawnością intelektualną. Pojechała do Lubachowa gdzie Katarzyna Słupska z pasją opowiadała o swoich osiołkach. Ania zafascynowana tym tematem ukończyła kurs hodowli osłów i onoterapii. We Francji, wraz z Piotrem, poznaliśmy zupełnie inny aspekt pracy z tymi zwierzętami. Uczyliśmy się o trenowaniu osłów jucznych do trekkingow. Głęboką więź ze swoimi pierwszymi osłami nawiązaliśmy podczas pieszej wędrówki przez Europę.

Lubimy żyć powoli, bez stresu, naturalnym rytmem przyrody, obcując codziennie z naturą i zwierzętami. To daje nam życie na wsi.

Wierzymy, że nic nie dzieje się przez przypadek. Ale czy inna osoba dostając te same „wskazówki” od losu, wybrałaby tą samą drogę? Niewiadomo.